6 lipca 2021

Prysznic w 1,5 litrze wody – innowacyjne urządzenie klienta sieci Enterprise Europe Network

Udostępnij

Według danych Organizacji Narodów Zjednoczonych, ponad miliard ludzi na Ziemi ma bardzo ograniczony dostęp do bieżącej wody, a blisko połowa globalnej populacji zmaga się z tym problemem przez co najmniej jeden miesiąc w roku. Naprzeciw tym wyzwaniom wychodzi warszawska firma Wash Innovation, klient sieci Enterprise Europe Network, która stworzyła innowacyjne – chronione patentem urządzenie – pozwalające umyć się w niewielkiej ilości wody.

– Zajmujemy się produkcją przenośnych systemów higienicznych, które pozwalają się umyć w standardzie, jaki oferuje zwykła łazienka, kiedy nie mamy dostępu do bieżącej wody, np. jesteśmy na wycieczce w Himalajach lub w rejonie dotkniętym katastrofą naturalną, czy działaniami wojennymi – mówi Zdzisław Iwanejko, prezes i współzałożyciel Wash Innovation, który zanim założył firmę, przez trzydzieści lat się zajmował techniką światłowodową, elektroniką oraz technologiami LED.

Kilka lat temu zdecydował się odejść z zawodu i razem ze swoimi dziećmi – córką Zuzanną i synem Alexandrem – wszedł w spółkę, aby rozwiązać bardzo realny problem: niedostatecznej higieny ze względu na ograniczony dostęp do wody. – Byłem w szoku, że trzy miliardy ludzi nie ma możliwości umycia rąk we własnym domu. Kiedy pojechałem do Afryki, przekonałem się o tym na własne oczy – wspomina. 

Efektem 6-letnich wysiłków Zdzisława Iwanejko na rzecz poprawy warunków higienicznych w regionach o ograniczonym dostępie wody jest PocketBath (poprzednia nazwa HandyShower), czyli urządzenie higieniczne 3w1, które w zależności od potrzeb może być zarówno prysznicem, zaworem do mycia rąk, jak i bidetem – wystarczy 1,5 litra wody aby wziąć kąpiel lub 200 ml, aby umyć ręce.

widok na czarną torbę niewielkich rozmiarów z etykietą w oliwkowym kolorze z czarnym napisem Pocket Bath oraz znakami alfabetu japońskiego

Zbliżenie na kobiece dłonie, które obmywa woda płynąca z rurki niewielkiej średnicy, zdjęcie zrobione w plenerze, w głębi widać zielone tło

fot. Wash Innovation

– Oprócz braku wody, problemem są pieniądze, których nigdy nie jest za wiele, dlatego postanowiliśmy stworzyć wysokiej jakości produkt w możliwie najniższej cenie, trwały i wygodny w użyciu oraz fajny. Musi być fun, bo wtedy łatwiej jest zachęcić do mycia rąk, chociażby dzieci. Łatwe w obsłudze, instalacji i transporcie. W naszym przypadku transport stanowi 30 procent wartości produktu u klienta końcowego. Wszystko zostało zaprojektowane tak, aby również ograniczyć ślad węglowy – tłumaczy.

Całe przedsięwzięcie opiera się na innowacyjnym autorskim mechanizmie zaworu, który jest bardzo wydajny, trwały i niedrogi. Pozwala zaoszczędzić do 70 procent wody i jednocześnie jest prosty w użyciu. – Nasz produkt jest unikalny w skali światowej i chroniony patentami zarówno w Unii Europejskiej, Stanach Zjednoczonych, jak i w Chinach, Japonii oraz Australii – dodaje prezes.

Różne rynki, różne standardy

Do tej pory firma przeszła dwie udane kampanie crowdfundingowe (raz 108% drugi raz 367% planowanej kwoty) i pracuje nad dopracowaniem modelu biznesowego oraz strategii biznesowej, ponieważ drugą odnogą działalności jest klient outdoorowy. Testuje różne warianty oferty, bada potrzeby użytkowników i dąży do osiągnięcia maksymalnie dobrej jakości urządzenia. Obecnie dostępne są cztery pakiety HandyShower, który jest częścią PocketBath i CampTap , który wchodzi w skład PocketSink.

– Jeśli sprzedajmy do Emiratów Arabskich, to urządzenie musi być jak najprostsze, bo nikomu nie będzie się chciało bawić w łączenie rurek z króćcami. Z kolei w Afryce liczy się cena, dlatego tam sprzedajemy najtańsze wersje produktu – będąc w Kenii, na własne oczy widziałem jak świetnie ci ludzie radzą sobie z montażem całego urządzenia. Gdy trzeba zrobić dziurę 10 mm średnicy w kanistrze, aby wpiąć wężyk, biorą odpowiedni pręt, rozgrzewają go w ognisku i wypalają otwór – zwraca uwagę.

Zbliżenie na kobiece dłonie oraz przyczepiony do białej karoserii za pomocą przyssawek kran, z którego leci woda na kobiece dłonie

fot. Wash Innovation

Obecnie Wash Innovation sprzedaje swoje produkty do takich państw jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kenia, czy Japonia, która jest zupełnie innym rynkiem niż dwa poprzednie, bardziej hermetycznym i z zupełnie innym postrzeganiem produktu. W Japonii ważna jest doskonała jakość, nie tylko samego produktu ale całego zestawu z opakowaniem włącznie, w krajach arabskich bierzemy pod uwagę wymogi higieny osobistej przed modlitwą (tzw. „wudu”).

Zdzisław Iwanejko pracuje w szybkim tempie. Pomiędzy naszą rozmową minęło kilka miesięcy i dwa urządzenia, które były wtedy w fazie rozwojowej, czyli CampTap/PocketSink i HandyShattaf, zdążyły już trafić do oferty. Pierwszy z nich to ważąca niecałe 400 gram składana umywalka do rąk, którą można zainstalować nawet w samochodzie i myć ręce bezdotykowo w czasie jazdy. Jak mówi Prezes, to urządzenie jakiego do tej pory nikt nie zrobił. Handy Shattaf to z kolei kompaktowy przenośny bidet, przeznaczony dla krajów arabskich.

Wszystkie trzy produkty skierowane są zarówno na rynek humanitarny, bezpośrednio do ludzi żyjących w trudnych warunkach oraz do załóg obsługujących misje, jak i na rynek sprzętów outdoorowych – wykorzystywanych na biwakach, kempingach, wycieczkach górskich itp. Z myślą o przeznaczeniu outdoorowym, produkty Wash Innovation będą sprzedawane do Niemiec, Wielkiej Brytanii, Kanady, Stanów Zjednoczonych, krajów skandynawskich oraz do Australii.

Godność, czyli psychologiczny wymiar produktu

–Zdarza się, że ludzie otrzymujący sprzęt od organizacji humanitarnych, dostają produkty o słabej jakości, czasami wręcz prowizoryczne. To ma ogromny wpływ na samopoczucie tych osób oraz ich godność. Nie potrzebują stu różnych gadżetów, tylko najbardziej niezbędne produkty, które pozwolą im zachować chociaż namiastkę normalności i minimalnie skompensować poczucie tego, co stracili – tłumaczy prezes. 

Zdzisław Iwanejko zna potrzeby ludzi z autopsji. Sporo jeździ po świecie i odwiedza miejsca, które są dotknięte brakiem wody. Dla przykładu – w kenijskich slumsach spędził dwa tygodnie, aby porozmawiać z mieszkańcami o ich potrzebach, oraz zobaczyć w jaki sposób żyją. – Uderzające było to, że więcej z nich miało plazmę w „szałasie”, niż dostęp do bieżącej wody. Ze względu na Internet i urządzenia mobilne mają dobry dostęp do informacji i wiedzą jak się żyje w innych rejonach świata. Mając punkt odniesienia, doskonale zdają sobie sprawę ze swojego położenia – zwraca uwagę prezes.

Trzy kobiety w średnim wieku siedzą na zewnątrz przy stole, w tle widać kotlinę, a powyżej niej wzgórze z zabudowaniami

fot. Wash Innovation

W Ugandzie, Tanzanii czy Kenii dostęp do wody jest bardzo ograniczony, a ludzie musza za nią płacić ok. 20-30 szylingów za kanister. Po przeliczeniu okazuje się, że to ponad 10 dolarów za metr sześcienny, czyli jakieś 40 złotych – to kilka razy drożej niż w Warszawie. – Ktoś kto ma do dyspozycji 20 litrów wody dziennie musi czasami wybierać czy danego dnia się myć, gotować, czy zrobić pranie – dodaje.

Problem z wodą ma nie tylko Afryka, ale też państwa, które do niedawna całkiem dobrze prosperowały. Produkty Wash Innovation można znaleźć np. w Wenezueli – do niedawna jedno z najbogatszych państw Ameryki Południowej, gdzie żyło się w bardzo dobrych warunkach. – Chirurg-onkolog z uniwersytetu w Caracas mówi mi: „Słuchaj. My od pięciu miesięcy nie mamy wody i elektryczności”. Woda jest dostępna przez pół godziny dziennie. Ile nałapią, tyle im musi wystarczyć na cały dzień. Jak można działać w takich warunkach? – pyta retorycznie prezes. 

Wejść na rynek produktów humanitarnych

Wash Innovation planuje nawiązać relacje biznesowe z różnymi agendami Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz innymi organizacjami humanitarnymi. Początki nie są jednak łatwe, zwłaszcza dla młodej firmy, obecnej od niedawna na rynku. –  Aby być w ogóle branym pod uwagę, potrzebujemy rekomendacji od trzech innych instytucji-klientów. W przypadku „Czerwonego Krzyża”, trzeba mieć już ustabilizowaną produkcję, a sama instytucja może kupić do 30 procent możliwości produkcyjnych. Sytuację mamy już rozeznaną. Obecnie pracujemy nad tym, żeby spełnić te wymagania. Musimy też przejść odpowiednie audyty i wykazać się trzyletnią obecnością na rynku – wyjaśnia prezes.

Jako jedna z czterdziestu polskich firm, Wash Innovation brało udział we współorganizowanym przez PARP międzynarodowym seminarium online dla dostawców ONZ „UN International Procurement Seminar”, podczas którego przedstawiciele firmy mieli okazję zapoznać się z polityką zamówień publicznych w ramach systemu Organizacji Narodów Zjednoczonych.

W przypadku rynku outdoorowego, w nawiązywaniu kontaktów biznesowych pomaga udział w targach oraz w misjach gospodarczych i międzynarodowych giełdach kooperacyjnych. Podczas jednej z takich giełd, „Cluster2Cluster 2020” współorganizowanej przez ośrodek Enterprise Europe Network przy PARP, Wash Innovation nawiązał współpracę z jednym z niemieckich dystrybutorów, który zamówił partię testową produktu.

Zbliżenie na plastikowy zlew niewielkich rozmiarów przyczepiony do drewnianej ściany. Znad zlewu wystaje kranik, z której leci woda na wyciągnięte kobiece dłonie

Kobieca dłoń trzyma końcówkę z wężykiem wodnym nad krawędzią bidetu lub sedesu, tak że strumień wody z wężyka skierowany jest ku górze

fot. Wash Innovation

– Na chwilę obecną wygodniejsi są dla nas mniejsi partnerzy, a nie sieciówki, które kupowałyby towar liczony w dziesiątkach tysięcy sztuk. Wolimy 10 małych dystrybutorów, niż jednego dużego. Rozproszenie klientów jest zdecydowanie bezpieczniejsze ze sprzedażowego punktu widzenia oraz utrzymania płynności finansowej – zwraca uwagę prezes Iwanejko.

Współpraca Wash Innovation z Enterprise Europe Network trwa już od kilku lat, kiedy to jeszcze we wczesnej fazie działalności firma otrzymała od konsultantów z ośrodka Sieci przy Łukasiewicz – IMBIGS (Instytut Materiałów Budowlanych i Górnictwa Skalnego) informację nt. możliwości pozyskania funduszy strukturalnych na rozwój działalności, a HandyShower został umieszczony w bazie POD (Partnership Opportunities Database) i był promowany w ramach Technology Offer w sektorze urządzeń medycznych, jako zestaw do higieny w obozach dla uchodźców oraz na kempingach.

Z kolei przy wchodzeniu na rynek japoński, które było możliwe m.in. innymi dzięki przeprowadzonej z sukcesem kampanii crowdfundingowej na lokalnej platformie Makuake, Wash Innovation otrzymało wsparcie od tamtejszego ośrodka Enterprise Europe Network i ma już lokalnego dystrybutora. Weźmie także udział w nadchodzącym forum współpracy Japonii z krajami Afryki „Japan-Africa Business Forum 2021, organizowanym przez japoński ośrodek Sieci afiliowany przy UE-Japan Centre for Industrial Cooperation.  

– Współpraca z tym ośrodkiem układa nam się perfekcyjnie. Codziennie przez dwa tygodnie odbywaliśmy czterogodzinne zajęcia. Najpierw wprowadzenie do kultury japońskiej, potem zasady biznesowe, następnie trening negocjacji z ich japońskimi pracownikami. Do tego zorganizowali nam cztery spotkania z rzeczywistymi potencjalnymi klientami, doskonale dobranymi do naszego profilu. W dalszym ciągu szukają dla nas kontaktów i doradzają – podkreśla prezes Wash Innovation.

Eryk Rutkowski

Enterprise Europe Network Polska

 

Zobacz więcej podobnych artykułów